Nergal - BLOG

O autorze ↓

Słów kilka o sztuce gubienia owieczek...

Życie pokazuje nam, że z każdej zagubionej owieczki – o ile zna się odpowiedni rytuał – można zrobić barana. Ja – jako rzecznik przekory - staram się rzucać takie zaklęcia, które i z barana zrobią człowieka.

Zagraliśmy właśnie koncert w austriackim Linz, mieście, w którym lata swojej młodości spędził wódz Trzeciej Rzeszy, Hitler. Korzystając z kilku wolnych godzin przed występem, ruszyłem zmierzyć się z historią tego miejsca. Zapytałem taksówkarza o dom, w którym mieszkała rodzina Adolfa. Zbył mnie szybko. Widać dla Austriaków jest to cały czas temat tabu. A szkoda, bo nic nie mówi nam więcej o nas samych, niż nasza historia, nawet ta bolesna i wstydliwa.

Wylądowałem ostatecznie na głównym placu Linzu. Hitler planował uczynić z tego miasta kulturalne centrum Rzeszy. Wojna szybko zrewidowała te plany. Postawiono jedynie dwie niepozorne kamienice i na tym koniec. Oczyma wyobraźni widziałem jednak tysiące ludzi podnoszących kilkadziesiąt lat temu, w tym właśnie miejscu, prawice w charakterystycznym geście.

Wizja ta towarzyszyła mi także, kiedy rozpoczynał się koncert i gdy stanąłem naprzeciw tysiąca młodych ludzi, którzy na każdy mój gest reagowali wznosząc ręce w rock’n’rollowym geście “rogów”. Pomyślałem sobie, że być może stoją przede mną wnukowie tych samych mieszkańców Linzu, którzy wiwatowali kiedyś na cześć Hitlera.


Z jednej strony jasnym stało się dla mnie, że każdy z nas jest ofiarą czasu i przestrzeni, w którą wpadamy, gdy się rodzimy. Z drugiej, poczułem ulgę. Nie oszukujmy się, tłum kieruje się zawsze swoimi prawami i działa podobnie.
To bez znaczenia, czy to będzie tłum na wiecu NSDAP, tłum na metalowym koncercie, czy też tłum na Placu Świętego Piotra. Ludzi łączą rytuały. Są jednak różne typy rytuałów. Są takie, które odbywają się po to, aby scementować więzy kontroli, narzucić ich uczestnikom jedną jedyną wizję prawdy i utrwalić ją, zabetonować. Są też takie, które więzy kontroli zrywają.

Dla jednych ważna jest każda zagubiona owieczka, która przez rytuał “odkryje” jedyną słuszną prawdę. Ja cieszę się z każdego, kto z rytuału, jakim jest koncert Behemoth, wyjdzie z walizką pytań i wątpliwości. Dlatego właśnie poczułem ulgę. Metal to afirmacja wolności, a wolność to nic innego, jak sztuka wątpienia.
Więc, moi drodzy, rogi w górę!

(I nie wierzcie w ani jedno moje słowo)…
Trwa ładowanie komentarzy...